2 kwietnia 2015

Zapachy do domu

Z czym kojarzy się Wam rodzinny dom?
Z rodziną czyli kochającymi siebie ludźmi, Mamą, która nawet jeśli nie ma racji i tak ją ma ;) Z ciepłem, spokojem, z kuchnia pachnącą domowym ciastem czy konfiturami. Mamy wspomnienia związane z osobami, przedmiotami, smakiem i zapachem. Moje domowe zapachy, to przede wszystkim sobotni aromat pieczonego ciasta, świeży bukiet kwiatów, który zawsze stał na drewnianej ławie czy też zapach owoców pięknie prezentujących się na szklanej paterze. Poza tym zapach i smak świeżo zmielonej kawy o poranku... ah!

Ostatnio miałam przyjemność korzystać (a dokładnie testować) produkty marki Ardor, które są perfumowanymi odświeżaczami powietrza. Można je postawić w salonie, sypialni, łazience, kuchni przedpokoju, czy garderobie. Zgodziłam się na testowanie, ponieważ poszukuję zapachu, który chociażby w minimalnym stopniu będzie skomponowany tak aby w minimalnym stopniu przywoływał wspomnienia mojego rodzinnego domu. Oczywiście aromaty naturalnych i świeżych produktów zawsze czuć w moim domku ale szukam czegoś innego :)





Wracając do odświeżaczy oto jakie otrzymałam:

-> żółty (Amber)
nuta zapachowa: pomarańcza, bergamotka, róża



Wyraźny zapach pomarańczy przypadł mi bardzo do gustu, lubię lekko owocowe zapachy. Ten nawiązuje dla mnie troszkę do orientalnych aromatów - ale ta pomarańcza rozbudza cała zapach. 


-> czerwony (Ruby)
nuta zapachowa: owoc granatu, daktyl, kwiat lotosu, drzewo mahoniowe


Bardzo sceptycznie podeszłam do tego aromatu, bo jak owoc granatu - lekko słodkawy, czy daktyl może dobrze komponować się z kwiatem lotosu i drzewem mahoniowym? No właśnie - może! Zapach jest wyjątkowy i bardzo oryginalny. Jestem nim zauroczona. Słodka nuta i ostrzejsze akcenty - cudnie!


-> niebieski (Diamond)
nuta zapachowa: biały mech, aromaty leśne


Ma bardzo wyrazistą i świeżą nutę zapachową. Leśne kompozycję lubię kiedy są w garderobie, przedpokoju czy łazience. Ale wybór miejsca dla tego odświeżacza zależy tylko od Was :)



-> pomarańczowy (Opal)
nuta zapachowa: żurawina, zielona herbata, cytryna, aromaty drzewne, piwonia


Ostatnie kuleczki zapachowe, to niesamowita kompozycja przeróżnych aromatów (jak dla mnie). Bardzo lubię zapach zielonej herbaty, cytryny i lekkie aromaty drzewne w połączeniu z żurawiną i piwonią - rozkosz zapachowa :))) 

Wybór należy do Was moi Mili.
Moje propozycje ustawienia żelowych kuleczek zapachowych:

w kuchni

na stole

w pokoju muzycznym

w sypialni

w łazience

w kuchni

przy oknie

w salonie

Może macie jakieś pomysły na kompozycję z odświeżaczami Ardor? Korzystaliście?






7 komentarzy:

  1. Ja nie korzystałem , ale Twój wpis motywuje mnie do przetestowania produktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :)
      Ja lubię testować różne zapachy w domu. Obecnie w moim domku pachnie moją Córeczką - noworodkiem i ten zapach jest najcudowniejszy :D

      Usuń
  2. niestety estetyka odświeżacza pozostaje wiele do życzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest, to model słynnych zapachów z reklam telewizyjnych, gdzie również płaci się sporo za designerskie opakowanie ale zawsze można żelowe kuleczki przerzucić do niewielkiego szklanego wazonu, ozdobić kwiatem czy po prostu pozostawić bez niczego - wtedy będzie prezentować się znakomicie :D
      A jak ktoś woli już zostać przy oryginalnym opakowaniu, to folie zawsze można bez problemu zdjąć :))

      Usuń
  3. Zapach domu rodzinnego kojarzy mi się raczej z zapachem kruszonki z drożdżowego ciasta pieczonego przez babcię, ale z racji tego, że dawne czasy minęły, to uważam, że zastosowanie w domu odpowiedniego dobranego do swoich potrzeb odświeżacza nie jest złe:) Zawsze to przyjemniejszy zapach niż żaden. A estetyka tego na zdjęcia wcale nie najgorsza, nie dajmy się zwariować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach cudowne domowe klimaty... Nic nie zastąpi prawdziwego zapachu domowego ciasta i prawdziwie rodzinnej atmosfery przy stole.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też cenię sobie takie odświeżacze, z tych wymienionych to chętnie przetestowałabym aromaty leśne - ten biały mech brzmi intrygująco. Przy okazji fajnie, że Twój blog na tyle dobrze funkcjonuje, że zgłaszają Ci się producenci z testami - gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń